DROGA KRZYŻOWA

« Przejdź do strony głównej

Stacja I: Piłat umywa ręce

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Piłat boi się odpowiedzialności za ten wyrok. Dobrze wie, że w człowieku tym nie znaleziono winy, że ten proces jest spiskiem zorganizowanym przez najwyższe autorytety.

Ale Piłat wie również, że jeśli uniewinni oskarżonego, narazi się cesarzowi. Może straci swój urząd, swoją pozycję, którą z takim trudem wypracował. Ostatnie wahanie i decyzja: Ukrzyżujcie Go, ale ja nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego, a na znak, że nie chcę być jednym z was – umywa ręce.

Panie Jezu, ileż to razy postępujemy podobnie jak Piłat. Ile razy umywamy ręce, uchylając się od odpowiedzialności. Ile razy ukrywam prawdę, by się nie narazić, by utrzymać swoje miejsce, by wyjść cało ze skomplikowanej sytuacji?

Proszę Cię dziś Panie, o siłę przeciwstawiania się obiegowym, krzywdzącym opiniom, o męstwo w chwilach próby.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja II: Świadectwo prawdy i miłości

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Tłum i prawo uznały Cię, Jezu, za winnego. Formalności zostały dokonane – umrzesz. Sam zaniesiesz na miejsce straceń swój krzyż – świadectwo winy. Umrzesz śmiercią zbrodniarzy. Ale oto zaskakujesz swoich sędziów, wyciągasz ręce po krzyż. A bierzesz go z miłością. Ty wybierasz krzyż, choć wiesz, jak straszne przeżyjesz na nim cierpienia; jak długie będą godziny konania. Powiedziałeś kiedyś, że przyszedłeś dać świadectwo prawdzie. Teraz na krzyżu nadajesz sens takim pojęciom, jak prawda i miłość.

Panie Jezu, idąc Twoją drogą krzyżową zastanawiamy się, ile razy chętnie przyjęliśmy zesłany nam krzyż, zgodziliśmy się na cierpienie, gdy byliśmy przekonani o swojej niewinności, świadomie wzięliśmy na siebie czyjeś winy i ponieśliśmy za nie konsekwencje?

Pani, naucz mnie czynnie korzystać z Twojego przykładu. Naucz mnie wybierać rzeczy trudne, wymagające wysiłku przy dawaniu świadectwa prawdzie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja III: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

W Twojej decyzji, Panie Jezu, nie dostrzegamy przypadkowości. Twoja zgoda na krzyż jest jednoznaczna. Chciałeś przez to udowodnić ludziom, że przyszedłeś zbawiać, jednać, żeś przyniósł miłość.

Tyle razy żądano od Ciebie znaku, tyle razy słuchacze mieli wątpliwości sądząc, że za wiele od nich wymagasz, że Twoja mowa jest twarda. Wielu odeszło, może nawet stoją teraz wśród tłumu. Nawet najbliżsi pouciekali. Zapomnieli, że jedli chleb cudownie rozmnożony, widzieli jak uzdrawiałeś, wskrzeszałeś, jak słuchały Cię żywioły.

Upadasz pod krzyżem Ty, który innych podnosiłeś.

Panie Jezu, wielokrotnie jesteśmy świadkami, jak nasi bliźni nie mogą sobie dać rady, jak upadają od nadmiaru obowiązków, jak tracą wiarę w swoje możliwości, ulegają złu. Albo są po prostu zmęczeni, utrudzeni, wyczerpani. Stojąc z boku mówimy sobie: jak on się z tego wygrzebie? Ciekawe, czy da sobie radę? Tylko tyle.

Panie, prosimy Cię dzisiaj o to, abyśmy jaśniej niż dotąd widzieli w naszych bliźnich Ciebie…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja IV: Bliskość Matki

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Niewiele w Ewangelii zdań mówiących o Matce Jezusa. Ale Ona w niej jest. Towarzyszy Synowi w Jego dziele. Nie zabrakło Jej również teraz. Ta droga nie jest dla Niej zaskoczeniem. Pamięta, co powiedział prorok Symeon. Jego słowa o mieczu, mającym przeniknąć Jej duszę, stały się teraz całkowicie zrozumiałe. Wie, co znaczyło tamto zdanie, gdy Jej oczy spotykają się na moment z oczami Syna, a On odczytuje w spojrzeniu Matki coś znacznie więcej niż współczucie.

Panie Jezu, Ty postawiłeś na drodze Kościoła swoją Matkę. Wiedziałeś, że będzie nam potrzebna tak, jak konieczna jest matka dzieciom, by mogły się w pełni rozwijać. Ustawicznie doświadczamy miłości matki i odczuwamy Jej obecność wśród nas.

Dziękuję Ci, Jezu, żeś swoją Matkę uczynił naszą matką, byśmy idąc z Nią przez życie bezpiecznie doszli do Ciebie…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

 

Stacja V: Szansa Cyrenejczyka

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Droga stawał się coraz bardziej stroma, krzyż coraz cięższy, a sił mniej z każdą chwilą. Eskortujący żołnierze z obawy, byś Panie, nie zmarł na drodze, zmuszają wracającego z pola rolnika, aby pomógł Ci nieść krzyż.

Ten etap Twojej męki pozwala nam zrozumieć nasz wkład w dzieło Odkupienia. Jakże często jesteśmy podobni do Szymona, który w chwili najmniej oczekiwanej musi komuś pomagać. Współczesny Szymon ma jeszcze mniej czasu. Wszystkie sprawy stara się załatwić w biegu, jak najszybciej, z najmniejszym wysiłkiem. A właśnie wtedy, nieoczekiwanie Ty, Panie stajesz przed nim oczekując pomocy. Z gestem zniecierpliwienia, z zastygłym na ustach złorzeczeniem, oglądając się, by nikt tego nie widział – podnosi dzisiejszy Szymon Twój krzyż.

Jakże ciężko jest przyjmować taką pomoc. A Ty, Panie, przyjąłeś, gdyż nie możesz nas zbawić bez nas. Dałeś przykład, jak należy rezygnować z własnego „ja”, z uporczywego powtarzania: Sam dam sobie radę, nie potrzebuję niczyjej pomocy ani litości.

Chciałbym Panie, aby już nikt nie musiał mnie zmuszać do pomocy Tobie, bliźnim, sobie…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VI: Chusta Weroniki

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

I znowu na drodze cierpiącego Chrystusa pojawia się człowiek. Tym  razem przychodzi bez przymusu, dobrowolnie, by z własnej woli udzielić pomocy. Nie wiem, kim była Weronika: czy znała Cię, Panie, wcześniej, czy słyszała Twoje nauki, czy widziała Twoje znaki. Wiemy jedno: nie pozostała niewzruszona na widok ludzkiego cierpienia. Ona jedna odważyła się na udzielenie pomocy.

W życiu spotykamy tak wielu ludzi, którzy są napiętnowani. Męczą się, nie śmiąc prosić o wyrozumiałość, o współczucie, nie mówiąc już o pomocy. Nie tłumaczą się, gdyż boją się, że ich nie rozumiemy. A my stoimy z boku, nie chcemy się angażować, wychylić, bo co o nas powiedzą inni.

Panie, daj mi odwagę Weroniki, bym umiał w każdym cierpiącym człowieku dostrzec Ciebie i nie przeszedł obojętnie bez podania chusty.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VII: Logika miłości

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Tak bowiem Bóg umiłować świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy (…) miał życie wieczne” (J 3,16) – oto Twoja misja. Przykładem własnego życia udowodniłeś Panie, że miłość to wybór drogi trudnej, to rezygnacja z łatwizny, to moc opierania się pokusom: błyskotliwej kariery czyimś kosztem, łatwego zarobku przez nieuczciwą pracę, rezygnacji z ideałów, które rzekomo już się przeżyły.

Panie, przez Twój trud na krzyżowej drodze i osłabienie ponownym upadkiem, pomóż nam zrozumieć, że droga chrześcijanina nie jest łatwa, że zobowiązuje do ustawicznego dawania świadectwa. Nasze upadki mają nas skłaniać do szukania pomocy u Ciebie, Panie.

Jezu, proszę Cię, byś w moich potknięciach dostrzegł inspirację do podejmowania wciąż od nowa pracy nad sobą, by żaden z upadków nie skończył się bez powstania.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja VIII: Wrażliwa miłość

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Zatrzymałeś się, Panie, gdy usłyszałeś kobiecy płacz, płacz nad Tobą. Ty jednak odwracasz uwagę płaczących od Siebie, kierując ją ku zasadniczym celom, ku sprawom zleconym Ci przez Ojca. Nie płaczcie – zdają się mówić Twoje oczy – bo łzy przesłaniają drogę do celu. Jeśli jednak nie możecie powstrzymać łez, płaczcie nad dziećmi waszymi, opłakujcie niesprawiedliwość sędziów, którzy mnie skazali, małoduszność uczniów, którzy mnie opuścili – płaczcie nad nimi.

Panie Jezu, Ty uczysz nas doskonałej miłości. Spraw, abyśmy doświadczenia życia traktowali jako drogę do doskonalenia, abyśmy umieli nasze ideały wszczepić w serca młodego pokolenia.

Jezu, proszę Cię, abyś udzielił woli męstwa, hartu i miłości wszystkim matkom.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja IX: Chcę powstać i znowu iść drogą

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Cierpieć bywa trudniej niż umrzeć. A najciężej jest chyba cierpieć za kogoś, od kogo nie możemy spodziewać się wdzięczności. Tobie, Panie, znana była ta próba, a mimo to nie zawróciłeś z drogi. Wśród naszych ludzkich pokoleń ogarnąłeś swoją miłością i nas – ludzi XXI wieku.

Jesteśmy zapatrzeni w dzieła naszych rąk, zafascynowani odkryciami nauki; chcemy dźwigać w górę ideał postępu, dobra ogólnego, godności ludzkiej. Ale Ty, Panie wiesz, że tyle jest wśród nas brutalności, zaciętości, pychy, nienawiści czy znieczulicy. I to opóźnia realizację naszych celów, kładzie cień na wzniosłości naszych ideałów, wskazuje na naszą słabość w przemianie świata na lepsze..

Mimo naszej duchowej niemocy Ty, Panie, ustawicznie podkładasz ramię pod brzemię ludzkiej słabości, bo powiedziałeś, że przyszedłeś do chorych i potrzebujących lekarza. Dlatego ośmielamy się Ciebie prosić, byśmy zawsze były wrażliwi i otwarci na Twoją łaskę, byśmy nie odrzucali Twojego wezwania do naśladowania Ciebie.

Jezu, nie licz moich upadków. Nie sądź mnie według mojej winy, lecz według Twego miłosierdzia. Podaj mi proszę rękę, bo chcę powstać i znowu iść Twoją drogą.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja X: Godność człowieka

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Brutalność tej sceny przeraża i zmusza do refleksji. Bito Cię, Panie, szydzono z Ciebie, kopano. W końcu oprawcy zerwali z Ciebie szaty. Już nic ludzkiego Ci nie pozostało. Ofiarowałeś wszystko, coś otrzymał od ludzi i tak chciałeś wejść do chwały. Byłeś gotów.

Panie Jezu, fakt Twego obnażenia pozwala nam dobitniej zrozumieć pewne treści, których dotąd nie kojarzyliśmy ze sobą. Rozumiemy, jak wielką rolę spełnia strój w środowiskach ludzi cywilizowanych, że jest nie tylko wypadkową warunków i mody, ale przede wszystkim symbolem ludzkiej godności. Z tym wiąże się jeszcze inne zagadnienie – obnażenie ludzkiego wnętrza. Człowiek przestał być dla nas tajemnicą, stał się rzeczą, którą skłonni byśmy byli porzucić.

Jezu, proszę Cię o cnotę dyskrecji, o umiejętność dochowania cudzych sekretów, o szacunek dla ludzkiej indywidualności, o odpowiedzialność za każde słowo wypowiedziane o bliźnim.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XI: Ofiara miłości

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Przed nami ołtarz. Dziwny ołtarz. Sam obrzęd ofiarowania także inny niż dotąd. Nie ma dymów1) kadzielnic, śpiewu kapłanów. Są kaci i widzowie. Ofiara jest człowiek. Nie protestuje. Jest uległy i równocześnie zaangażowany. Słychać uderzenia młotów, szybsze, coraz szybsze. Należy się śpieszyć, bo zbliża się święto. Trzeba jeszcze tylko przygotować to i owo, trzeba jeszcze umyć ręce…

Dziś, nie przybija się nikogo do krzyża, lecz i na naszych oczach ponawia się tragedia niewinnego, ludzkiego cierpienia: giną ludzie, trwają wojny, brat występuje przeciwko bratu, leje się krew, szerzy nienawiść, gloryfikowana jest przemoc, miliony ludzi cierpią głód. Czy zapomnieliśmy o tym testamencie: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35)?

Panie Jezu, przez pamięć na Twoją mękę, uchroń mnie od zadawania cierpienia moim bliźnim. Spraw, abym o przynależności do Twojego Królestwa świadczyły czyny, a nie słowa Twoich wyznawców. Daj nam jasność wyboru w chwilach wątpliwości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XII: Wykonało się

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Po trzech godzinach konania dokonała się ofiara – jedyna w dziejach świata. Bóg – Człowiek ofiaruje siebie swemu Ojcu za grzechy ludzi. Na krzyżu zawisł Dawca życia i błogosławieństwa, który uzdrawiał ludzi, wskrzeszał zmarłych, pocieszał, czynił dobrze. Niewielu z Jego przyjaciół przyszło na wzgórze Trupiej Czaszki. Jeden Go zdradził, drugi się Go zaparł, inni pouciekali. Pod krzyżem stoi tylko Matka, Jan, Magdalena i kilka kobiet. Trwają na posterunku, bo bezgranicznie zawierzyli Prawdzie i Miłości.

Deklarujemy się, obiecujemy, przysięgamy, ale gdy trzeba przyjaźń przypieczętować ofiarą – uciekamy. Nie ma nas, gdy przyjaciel przegrywa, gdy pozostaje sam.

Proszę Cię, Panie, bym zawsze umiał dochować wierności Tobie i ludziom, zawsze i mimo wszystko, tak jak Jan i Twoja Matka.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XIII: Dobroć ludzkiego serca

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Na to, że teraz trzyma Go martwego w swoich ramionach, też się kiedyś zgodziła. Wybrała los matki najnieszczęśliwszej i zarazem najszczęśliwszej. Oto Ja, Służebnica Pańska. Teraz również. Nie mogli Go przekazać komuś innemu. Prawo matki zostało uszanowane.

Samotność i boleść Matki łagodzi troskliwość dwu ludzi: Józefa z Arymatei i Nikodema, którzy przejmują ciało Jezusa, aby je złożyć w grobie. Dlaczego oni? Gdzie Piotr? Gdzie reszta apostołów?

Panie Jezu, w osobach Józefa i Nikodema wyróżniłeś wszystkich niepozornych budowniczych Twojego królestwa miłości. Tych wszystkich ludzi, którzy bliżej Ciebie nie znają, ale pragną czynić dobrze. Spraw, Panie, by współcześni Nikodemowie odnaleźli drogę do Ciebie.

Jezu, dzisiaj składam Ci również podziękowanie za wszystkich życzliwych ludzi, których spotkałem na swojej drodze, zwłaszcza za niezastąpionych rodziców, za przyjaciół, wychowawców, uśmiechniętych przechodniów. Dziękuję Ci, Panie, za dobroć, którą złożyłeś w ludzkim sercu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami

Stacja XIV: Zmartwychwstanie

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie…

Żeś przez krzyż i mękę swoją, świat odkupić raczył.

 

Pusty grób – jak cudza była grota, w której się urodziłeś. Pogrzeb cichy, pośpieszny, z udziałem garstki wiernych do ostatka ludzi. Kamień u wejścia – to wszystko.

Jakże konsekwentne jest Twoje życie, Panie. Jak ściśle Twoje słowa znajdują potwierdzenie w czynach. Uczyłeś, by nie zyskiwać sobie skarbów na ziemi, a za przykład stawiałeś lilie polne i ptaki niebieskie. Apostołom sugerowałeś, by wystarczyła im jedna suknia, bogaczom polecałeś rozdawać swe dobra, a ubogim przyrzekłeś królestwo. Jeszcze teraz chciałeś ukazać właściwą hierarchię wartości., tryumf dobra. Zło zostało pokonane, światu przywrócona nadzieja. Ziarno obumarło po to, by wydać owoc.

Panie Jezu, pozwól nam zrozumieć właściwie tajemnicę śmierci, daj nam widzieć w każdym grobie początek nowego życia. Daj nam mocną wiarę w chwilach zwątpienia w Twoją Opatrzność; wiarę, że grób jest kolebką nowego życia.

Proszę cię, Panie, bym traktował śmierć jako wezwanie do nowego życia. Niech nadzieja na udział w mocy Twego Zmartwychwstania i chwały zmniejszy samotność i opuszczenie ostatnich dni. Niech memu całemu życiu przyświeca prawda Twoich słów: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25)

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Partnerzy i darczyńcy projektu - TO MIEJSCE CZEKA NA CIEBIE !

to miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebie

Konto Bankowe wsparcia projektu: