Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa

« Przejdź do strony głównej

Najpierw stoimy przed Panem, gromadzimy się w Jego obecności.

Jesteśmy podobni do uczniów Jezusa, którzy spożywali razem z Nim Paschę. Nasz parafialny kościół to nasza sala duża i gotowa, w której przygotowana jest dla nas uczta Pana – Eucharystia. Gromadzą się na niej w obecności Pana ludzie różniący się wiekiem, pochodzeniem społecznym, ideami politycznymi, zaangażowaniem w sprawy wiary… Bo Eucharystia jest kultem publicznym – a więc nikt nie wybiera sobie osób, z którymi chciałbym się spotkać, leczy zbieramy się wszyscy razem, złączeni tą samą wiarą, by stać się jednym Ciałem, którym jest Kościół i by dzielić się jednym Chlebem, którym jest Chrystus.

Boże Ciało przypomina nam przede wszystkim to, że być chrześcijanami znaczy przybywać ze wszystkich stron, by stanąć w obecności Pana. Stoimy obok siebie – ponad wszelkimi dzielącymi nas granicami, na co dzień tak różni, obojętni, obcy sobie nawzajem, a może będący nawet po przeciwnych stronach. Ale w uroczystość Bożego Ciała to właśnie jest istotne, że gromadzimy się z powodu Pana, aby On nas ze sobą połączył.

Jakże to jest ważne! Kiedy w naszych miejscach zamieszkania ludzie czują się tak bardzo osamotnieni i opuszczeni, kiedy odgradzamy się od siebie coraz wyższymi murami, w obecności Pana możemy zaznać wspólnoty, zwrócić się jeden ku drugiemu. Kiedy na co dzień na naszych ulicach mijamy się w pośpiechu, dzisiaj możemy doświadczyć, co to znaczy być razem.

Następnie pójdziemy razem z Panem w procesji.

Będziemy szli za Tym, który jest drogą, szlakiem. Dając nam siebie w Eucharystii, Jezus uwalnia nas od tego, co nas paraliżuje, pozwala nam wstać i iść naprzód, pomaga zrobić pierwszy krok, potem następny – aż w końcu rzeczywiście ruszamy w drogę mocą tego Chleba życia.

Podobnie przydarzyło się prorokowi Eliaszowi, który schronił się na pustyni z obawy przed nieprzyjaciółmi. Był tak przybity i zrozpaczony, że chciał umrzeć. Bóg jednak obudził go, a obok leżał świeży podpłomyk. I Bóg mu powiedział: wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Tak może stać się także dzisiaj. Procesja Bożego Ciała uczy nas, że Eucharystia pragnie nas wyzwolić z wszelkiego zniechęcenia i rezygnacji, byśmy mogli podnieść się i ponownie wyruszyć w drogę z mocą, którą daje nam sam Bóg.

Tylko idąc z Panem, możemy przetrwać wędrówkę naszego życia. Bo Eucharystia jest znakiem Boga, który nigdy nie zostawia nas samych w drodze, lecz idzie obok nas i wskazuje nam kierunek. Nie wystarczy bowiem iść naprzód – trzeba wiedzieć, dokąd się idzie. Jeśli zbaczamy z dobrej drogi, możemy szybko oddalić się od celu albo i skończyć w przepaści. Bóg stworzył nas jako istoty wolne, ale nie zostawił nas samych – On sam stał się dla nas drogą i idzie z nami, żebyśmy w naszej wolności umieli dobrze rozpoznać właściwą drogę i nią podążać.

Na końcu naszej procesji, padniemy przed Panem na kolana.

Klęczenie przed Eucharystią jest wyznaniem wolności – ten, kto klęka przed Jezusem, nie może i nie powinien korzyć się przed żadną władzą ziemską. My chrześcijanie klękamy tylko przed Bogiem, tylko przed Najświętszym Sakramentem, ponieważ w Nim jest obecny jedyny prawdziwy Bóg. Klękamy przed Bogiem, który pierwszy pochylił się nad człowiekiem, aby mu pomóc, aby mu przywrócić utracone przez grzech życie i szczęście, aby go zbawić.

Zginanie kolan, wyrażanie posłuszeństwa Bogu nie przeczy godności, wolności i wielkości człowieka. Człowiek dzisiaj nieraz zaprzecza istnieniu Boga, albo odsuwa Go ze swego życia, aby nie musiał się modlić. Ale człowiek bez Boga jest tylko pyłkiem, który wiruje w wielkim młynie wszechświata, na próżno próbującym wmówić sobie swoją wolność. Tylko wtedy, kiedy to Bóg jest Stwórcą możemy prawdziwie być wolni. Kiedy nasza wolność pochyla się przed Bogiem nie zostajemy jej pozbawieni – ona dopiero wtedy zostaje prawdziwie przyjęta i ostatecznie uznana.

Klęczymy przed Eucharystią, aby adorować Ciało Chrystusa. Adorować – znaczy wierzyć, że w tym kawałku chleba jest rzeczywiście Chrystus, który nadaje prawdziwy sens życiu – zarówno ogromnemu wszechświatowi, jak i najmniejszemu stworzeniu; nadaje sens zarówno całym ludzkim dziejom, jak i najkrótszemu nawet życiu.

Jeśli Bóg zechciał stać się tak bliski człowiekowi, że może Go przyjmować, że może go adorować, to jakże moglibyśmy nie wyrażać Bogu swej wdzięczności; jak nie pochylić się przed Nim, jak Go nie uwielbiać! Patrząc na Najświętszy Sakrament, idąc za nim i klęcząc przed Nim pomyślmy – Ten, do którego się modlimy, nie jest jakąś odległą władzą. Pochylamy się przed Miłością! A miłość nigdy nie zniewala, lecz przemienia.

ks. Grzegorz Kopytowski








Partnerzy i darczyńcy projektu - TO MIEJSCE CZEKA NA CIEBIE !

to miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebie

Konto Bankowe wsparcia projektu: