Zamyślenia sióstr na temat Wielkiego Postu...

« Przejdź do strony głównej

Zawsze czekam na okres Wielkiego Postu, w którym mogę przytulić swoje smutki do Jego smutków;

Czas, w którym mogę głębiej zrozumieć, to czego nie rozumiem /życie, cierpienie/;

Czas, w którym mogę podziękować, że mam tak dobrego Przyjaciela, który sam wolał zginąć, abym ja mogła żyć.

                                                                                                                                                       s. Anna



Jak przeżywam Wielki Post, czym on dla mnie jest?

 

Kolejny raz w życiu staję u progu Wielkiego Postu i zastanawiam się:

- co ja mogę Ci dać Panie, co dla Ciebie zrobić?

- z czego ja mogę zrezygnować, jaki ja mogę podjąć post?

Wtedy słyszę, że to nie ja mam coś dać Jezusowi, nie ja mam coś zrobić, nie ja mam zrezygnować. To „ja” pokazuje, że cały czas kręcę się wokół siebie, koncentruję na sobie,
 a nie na Jezusie.

A Pan u progu tego Postu mi mówi:

- to, JA zastawiam dla ciebie obficie stół Słowa Bożego,

- to, JA zapraszam cię na ucztę, aby oddać się cały tobie,

- to JA rezygnuję z Siebie, aby dać ci taki pokarm, który cię nasyci.

Zaproszenie Pana Jezusa domaga się jednego – oddania Mu czasu, uważności, wyciszenia.
 I właśnie z tym jest u mnie najgorzej. Więc może to jest przestrzeń, w której Jezus chciałby się ze mną spotykać w czasie Wielkiego Postu.

Obym tylko nie chciała „pościć” od tego, co daje mi Jezus.

                                                                                                                                           s. Benia




Wielki Post jest dla mnie szczególnym czasem łaski, zatrzymania się, refleksji nad sobą i swoim życiem. Spojrzeniem na nowo na krzyż, który jest nie tylko ciężarem, ale przede wszystkim znakiem wielkiej miłości Jezusa do mnie.
W tym czasie na nowo jestem zaproszona,  aby zwolnić w wirze życia codziennych obowiązków, a przyśpieszyć w wewnętrznej przemianie i relacji
z Bogiem i poprawić jakość mojego życia. Wezwania Wielkiego Postu: modlitwa, post i jałmużna, co roku zachęcają mnie do dłuższych spotkań
z Bogiem na modlitwie, jakiegoś wyrzeczenia i miłości względem siebie
i drugiego człowieka. Jest to czas, który przybliża mnie do Zmartwychwstania.

                                                                                                                                 s. Dorota




„Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia”.

To już kolejny Wielki Post w naszym życiu. Pochyliliśmy nasze głowy, by spoczął na nich popiół, znak znikomości i przemijalności naszego życia. Kolejny już raz powtórzył nam Jezus: Nawróćcie się, bo Królestwo niebieskie jest blisko”. (Mt 4,17b) Dalej Pan Jezus poucza nas : „ Pamiętajcie, by nie spełniać dobrych uczynków  na oczach ludzi po to by je podziwiano. W przeciwnym bowiem razie nie otrzymacie zapłaty od Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6,1-2).

Nasz Pan, Jezus, zaprasza nas w tym  Wielkim Poście do pójścia Jego śladami. „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23).  Każdy z nas ma swój krzyż, większy lub mniejszy, dopasowany do niego, który w jakiś sposób nas umartwia, wzywa do zaparcia się samego siebie, wyrzeczenia się miłości własnej, swojego „ja”, a przyjęcia z miłości ku Bogu mojego bliźniego takim, jakim jest, okazując mu miłość, cierpliwość, łagodność, uprzejmość, czyn miłości i modląc się za niego. W duchu umartwienia i pokuty ofiarujmy Bogu to, co nas najwięcej kosztuje, co łamie naszą oporną wolę, a nie rezygnację ze słodyczy, czy jakiegoś smacznego kęska – to zostawmy małym dzieciom. Milszym Bogu będzie wyrzeczenie się jakiegoś serialu filmowego, który nic nie wzbogaca duszy, a zaspakaja naszą ciekawość. Ofiara złożona w intencji grzeszników może komuś pomóc wyzwolić się z męczącego jego duszę nałogu.

Sługa Boży arcybiskup Fulton J. Sheen w rozważaniach o życiu Jezusa Chrystusa poucza: „Krzyż zastosowany w praktyce to samodyscyplina i umartwienie pychy, pożądliwości i chciwości. Tylko przez Krzyż w swoim życiu osiągnie się w ogóle piękno duszy w życiu swoim”.

                                                                                                                               Siostra Służebniczka




WIEKI POST W MOIM ŻYCIU  TO:

 

I. 40 DNI - szczególnej łaski od litościwego, miłosiernego, nieskorego do gniewu i bogatego w łaskę Pana.

II. 40 DNI - w czasie których adoruję krzyż – symbol bezwarunkowej miłości Zbawiciela i często wracam myślami  do  wiersza s. Nulli, który towarzyszy mi już od 16 lat

 ,, Nie szukałam go, a znalazłam

Nie wzywałam go, a został mi dany

Jak piołun gorzki, a posilny jak manna

Jak ołów ciężki, a skrzydłami stał się dla ramion.

I odtąd - druh niedostępny

Zawsze jest ze mną

W wielkiej grze życia zyskany

Największy hazard

Krzyż mego Pana ‘’

III. 40 DNI – w czasie których doświadczam swoich słabości i mocy Pana.

IV. 40 DNI – w czasie których proszę Maryję by i moje oczy były wypełnione życiodajnym światłem, tak jak witraże świątyni, gdy nawiedza ją z wysoka Wschodzące Słońce.

V. 40 DNI – w czasie których na modlitwie wyrażam wdzięczność za wszystkich  ,, moich Szymonów ’’.

VI. 40 DNI –  w czasie których kontempluję poranione Oblicze Pana i proszę by moje promieniowało Jego miłością i pokojem.

VII. 40 DNI – w czasie których troszczę się o ,,ciszę pustyni’’, by przebywać ,,sam na sam’’ z Eucharystycznym Jezusem.

VIII. 40 DNI - w czasie których staram się być bardziej empatyczna, afirmować i wspierać tych, którzy tego potrzebują.

IX. 40 DNI – w czasie których podejmuję więcej praktyk o charakterze ascetycznym i ubogacam swoje życie duchowe literaturą pasyjną.

X. 40 DNI - w czasie których w świetle Słowa Bożego podejmuję głębszą refleksji nad tym co, dlaczego, dla kogo i jak mam zreformować swoje życie by było bardziej Jezusowe.

XI. 40 DNI – w czasie których proszę by ,,mój Łazarz‘’ został wskrzeszony.

XII. 40 DNI – w czasie których staram się by  obumierało moje ja ze względu na Tego który mówi Ja Jestem.

XIII. 40 DNI – jeszcze większej troski o to, by stać się transparentną świątynią wypełnioną Boskim caritas, co dokonuje się zwłaszcza po każdym spotkaniu z przebaczającym Panem w ,,Trybunale Miłosierdzia’’.

XIV. 40 DNI – w czasie których wzmaga się moja tęsknota za radosnym odśpiewaniem dziękczynnego Alleluja w Niebieskim Jeruzalem i za św. Janem od krzyża modlę się …

,,Wyrwij mnie już z tej śmierci,

Boże mój, i daj mi życie!

Nie chciej mnie dłużej trzymać

Na tym wygnańczym świecie!

Patrz jak Ciebie pożądam,

W bólu rany otwieram,

Umieram, bo nie umieram!

 

Lecz będę już tu płakał

I znosił ból istności

Bo trwa moje wygnanie

Za grzechów moich złości…

Lecz kiedy ten czas przyjdzie,

Na który duszę otwieram,

Kiedy szczęśliwy zawołam:

Żyję , bo nie umieram!? ”

 

Amen. Przyjdź, Panie Jezu!  / Ap 22.20/

                                                                                                          s. Katarzyna

 

 

Do  Wielkiego Postu przygotowuję się już  wcześniej duchowo i zewnętrznie: ustawiam różne prace tak, by mieć więcej czasu na przebywanie z cierpiącym Jezusem -  na modlitwę. Jako emerytka uświadamiam sobie, że okres Wielkiego Postu powinnam przeżyć jako szczególne rekolekcje, starając się codziennie o jak największe zjednoczenie z Bogiem i wypełnianie wszelkich prac i obowiązków z jak największą miłością, bo „nie znamy dnia ani godziny” i stale trzeba starać się o jak najlepsze przygotowanie do spotkania z kochającym Bogiem w wieczności.

                                                                                                                                                    Siostra Służebniczka




Uczniowie Jana zapytali Jezusa " Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy,

Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" MT 9,14-15. Jezus im rzekł: "Czy goście

weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie

czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć". Jezus chce

wskazać właściwy sens postu, chce pokazać jego istotę, dlaczego mamy

pościć i od czego. Przede wszystkim Jezus wskazuje na swoją osobę. On

jest tym Oblubieńcem ze względu na którego mam pościć. Nie poszczę dla

czystej formy i zachowania pewnych zwyczajowych schematów tylko. Poszczę

bo tęsknię za moim Oblubieńcem. Takie rozumienie postu wskazuje na moją

relację do Jezusa - nie zatrzymuje wzroku serca, duszy i umysłu na sobie,

nie myślę o sobie ale patrzę na Jezusa. Patrzenie na Oblubieńca wymaga

wewnętrznej dyscypliny i postu. Jeśli skoncentruję się na moich

pobożnych praktykach  nie zauważę, że Oblubieniec nadszedł. Zostanę

tylko ze swoją satysfakcją zachowania rytuałów postnych. Post ma

jednoczyć mnie z moim Oblubieńcem.  Dlatego w duchu antyfony wołam: "

Daj mi poznać Twoje drogi Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.":-)

                                                                                                                        s. Maria





 

Partnerzy i darczyńcy projektu - TO MIEJSCE CZEKA NA CIEBIE !

to miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebieto miejsce czeka na Ciebie

Konto Bankowe wsparcia projektu: